Nie będzie to kolejny, typowy opis modyfikacji mojego samochodu. Wszystko to można znaleść na forum czy na kilku innych publikacjach. Postaram się Wam przytoczyć historię tego osobliwego auta - coś czego nigdzie indziej nie znajdziecie. Zapraszam.

Honda Civic - modelowo rocznik 1996, choć z taśmy zjechał jako jeden z pierwszych modeli jeszcze w roku '95. Początkowo czarny metallic, z ekonomicznym silnikiem 1.5 oraz dość bogatym wyposażeniem jak na auto tej klasy i tamten okres. Kiedy szukałem auta w 2007 roku - ten egzemplarz wydał mi się idealny. Piękny czarny kolor, lekko obniżony, na ładnej 17to calowej feldze OZ i piekielnymi 114 koniami pod maską - pomyślałem wtedy - "Idealny! Nie trzeba nic zmieniać". Śmieje się z siebie kiedy przypominam sobie ten tekst patrząc na te auto obecnie..
Samochód przechodził ogrom modyfikacji ponieważ początkowo, jak większość użytkowników japońców w tym kraju, byłem maksymalnie zajarany pseudo JDM'emem. Choć od zawsze auto jeździło na porządnej glebie - bez względów na środki - musiało być nisko.
Moja ówczesna ekipa od zawsze zajarana była german styl'em - nisko, szeroko - przez to mając japońca - miałem trochę pod górkę, ale myślę, że dzięki temu gdzieś tam zawsze w głowie był plan, że Honda też kiedyś tak musi skończyć. Nawet pomimo tego, że były to czasy kiedy na JDM'owych forach mój temat był blokowany za założenie tak "hardcore'owego" setupu jak 15"/7j ET10. Nawet pomimo tego, że koła które założyłem były replikami Work Equip'ów - auto nazwano dżerman stajlem i wogóle, że jest źle i tak nie można. W tym momencie uznałem, że trzeba iść pod prąd - po swojemu. I tak powstał ten potworek, którego jedni kochają, a inni nienawidzą.
Obecny setup to efekt wielu, naprawdę wielu miesięcy ciężkiej pracy, wyliczeń, przymierzeń, wirtualnych projektów - bo jeszcze 2 lata temu szerokie Hondy w Polsce praktycznie nie istniały - jedyne co było dostępne to masa zdjęć grubych projektów zza wielkiej wody. Dobre i to.
Go hard or go home. Zaczęło się od silnika. Można było iść na "łatwizne" - wrzucić popularne 1.6 VTEC z topowej (nie licząc niedostępnej u nas - typeR) wersji Civica VTi - i cieszyć się z dość żwawych 160KM. Ale to było za proste - wybór padł na jednostkę z większej Hondy Prelude - 2.2. 200KM i 220Nm to brzmiało już dobrze. Jednak nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby podnieść auto - więc nie było mowy o after marketowych mocowaniach które "kładły" ten silnik bardzo nisko. Razem z moim dobrym znajomym magikiem od rzeczy niemożliwych (Ebi - wielkie pozdro z tego miejsca dla Ciebie) walczyliśmy całą zimę i tak powstały customowe mocowania, półosie i wszystko co było potrzebne do odpalenia tego frankensteina.
Z rzeczy ważnych dla tego projektu - podjęcie decyzji o wiretuck'u - tak naprawdę taka nigdy nie padła. Na początku zimy 2011 samochód jak co roku poszedł do garażu. Miałem ogarnąć tylko poswapowy burdel (po 2óch latach), coś tam podmalować i tyle.. I tak z dnia na dzień coraz więcej kabli było wycinanych, pojawija się w moim garażu spawarka - ciężko było się oprzeć więc modyfikacje szły coraz głębiej - kolejne tarcze do flexa szły jak woda. Podkłady, szpachle, farby, lakiery. Dwukrotne podejście do czyszczenia i malowania silnika. Cięcie całej, już wcześniej przerabianej, wiązki - to było wyzwanie.. ale o dziwo - po 8 miesiącach silnik zagadał niemal za pierwszym podejściem. Efekt jest genialny - ale szczerze - 2gi raz bym się tego nie podjął.
Elementem dopełniającym całość - są koła. Dzięki poznanemu na forum (pozytywnemu) świrowi - dzidziusBMW - udało się ogarnąć unikatowy na skalę światową komplet kół. Rotor jest customowy - wycięty z felgi jednoczęściwej. Przerobiony jest rozstaw na 4x100, nawet offset rotoru nie jest seryjny. Wszystko poskładane do kupy na gratach BBSa dało chory setup: 16x9 ET10 na przód oraz 16x10 ET10 na tył.
Jeszcze raz przytocze - Go hard or go home - ta zasada zawsze przyświecała temu projektowi. Dlatego pod maską jest H22 w wiretucku co już jest rzadkością na skalę światową. Dlatego w środku nie ma nic prócz jednego fotela, pasów 3 punktowych oraz x-bara, a reszta to blacha polakierowana w kolor nadowzia. Dlatego chory setup kół nie mający prawa pasować. Dlatego zawieszenie spasowane tak, że lakier pali się na nadkolach.
Form over function. Bez półśrodków. Bez gadania - nie da się. Wszystko się da.
Photos: SPLESHER
Edit: LBALEC
Text: LBALEC
Place: DubIt! 2012 Kielce








